Tel. sat. iridium: +881621440894.

Satellite messages: http://messaging.iridium.com

Wiadomości od: do:

data jacht, pozycja wiadomość
2017-07-17
Kanał AngielskiSelma Expeditions dotarła do Szczecina.
Po przeszło dekadzie "Selma" wróciła do Polski. Pierwszy w historii jacht, który dotarł na żaglach do końca Zatoki Wielorybów u wybrzeży Antarktydy, zacumował w poniedziałek w szczecińskiej Camping Marinie PTTK. Powitaniu towarzyszył tort i szampan. Jednostka wypłynęła z Gdańska jesienią 2006 roku.
Relacja Radia Szczecin - obejrzyj i posłuchaj: słuchaj

Selma dotarła do Szczecina, źródło: Polskie Radio Szczecin

fot. Damian Święs

Selma już przy kei w szczecińskiej marinie Camping Marina PTTK, fot. Damian Święs

Kpt. Wojciech Jacobson za sterem Selmy Expeditions, fot. Damian Święs

Szczecińscy żeglarze przygotowali bardzo ciepłe powitanie, fot. Marzena Włodarczyk


Selma Expeditions
2017-07-09
Kanał Angielski
fot.Michał Roziel

Od opuszczenia sympatycznego miasteczka Cowes minęło już trochę czasu. Przeciskamy sie przez tłoczny szlak Kanału Angielskiego zwanego także Kanałem La Manche.
Ogólnie rzecz ujmując jest tu jak na autostradzie. Wokół pływające "szafy" i inne olbrzymy skradające sie nocą ze wszystkich stron.
Umykając z głównego szlaku skierowaliśmy się w stronę latarniowca Goodwin East. Tym sposobem dopłynęliśmy do dnia dzisiejszego. A dzisiejszy dzień jest niebyle jaki. Ola ma dzisiaj urodzny! STO LAT, STO LAT! W kambuzie zaś rządzi Michał i walczy o złotą patelnię. Poprzeczkę ma wysoko ustawioną przez poprzednich mistrzów chochli Marysię i Marzenę.
I tak płyniemy "ku Szczecinu" przy dźwiękach gitary i dzielnie wtórującego Perkinsa - eh gdzie jest wiatr.


fot.Michał Roziel


fot.Michał Roziel

Załoga Selmy pozdrawia
2017-07-08
CowesJeszcze kilka zdjęć ze spotkania dwóch Selm


Selma Racing oczami Selma Expeditions fot.Marysia Dydycz


Selma Racing na treningu. fot.Marysia Dydycz


Dwie Selmy, burta w burtę. fot.Marysia Dydycz


Dwie Selmy w porcie w Cowes. fot.Marysia Dydycz


Selma Expeditions w Cowes. fot.Michał Roziel


Po kilkunastu godzinach żeglugi dotarliśmy do wyspy Wight. fot.Michał Roziel


Dwie Selmy w porcie w Cowes. fot.Michał Roziel

.
2017-07-07
Cowes
Dwie Selmy w porcie w Cowes. fot.Artur Skrzyszowski

Po zmianie załogi wyruszyliśmy z Cherbourga. Kilkanaście godzin później dopłynęliśmy do Cowes, gdzie czekała na nas Selma Racing. Na podejściu do Cowes zrobiliśmy kilka zdjęć SR trenującej przed dzisiejszymi regatami, a po zacumowaniu burta w burtę, spotkanie uczciliśmy w słynnym pubie "The Anchor Inn". W nocy zajęliśmy się udoskonalaniem kuchni i kardana na Selmie Racing. Rano Peter z Arturem pracowicie nagrywali opowieści o nowym projekcie Selma Racing... zapomnieli tylko włączyć mikrofon.
Ok. godziny 11 "odprowadziliśmy" pontonem SR na start regat, który rozpoczęli z przytupem :) My popołudnie spędzamy w urokliwym Cowes, a wieczorem wychodzimy w morze.

Pozdrawiamy

Załoga Selma Expeditions
2017-07-01
0030 LT
CherbourgOkoło północy, po 1487 milach i 318 godzinach żeglugi, stanęliśmy w Chantereyne w Cherbourgu. Po uczczeniu "cudownego ocalenia" i wzniesieniu kilku typowo żeglarskich toastów położyliśmy się grzecznie spać. I tak nam minął III etap atlantyckiej podróży opisany w "Selmopei" pokładowego Homera :D

PS Kolektyw okrętowy, jak zawsze, pozdrawia wszystkich Selmowych "czytaczy" i Księżniczkę Burgunda, która przez trzy miesiące dostarczała nam tematów do rozmów, domysłów ... i nie tylko ;)

To pisałem ja, AP, skipper 3 klasy
2017-06-30
Kanał AngielskiSzarość. Szara szarość. Nie wiem czy to Twoje niebo czy Twoja woda. Wszystko zmieszane. Przebiegi szare. Do tego mgła, deszcz... To już piąty dzień...
- Zmień coś, Ocean. Proszę!
- A jesteś gotowy?
- Bardziej ... ale...
- To dam Ci jeszcze jeden dzień ciszy z martwą falą, strzelającą żaglami, szarpiącą linami, skrzypiącą, stękającą wszystkim. Ale później szykuj się!
Najpierw zrzuciliśmy żagle marszowe, by pierwszy podmuch wiatru złapać w genakera. Błękit przedziera się przez wszechobecną szarość. Nie wiem czy to my słońce czy ono nas wyciąga na pokład. Wiatr się stabilizuje. Selma zaplata białe warkocze. Wstajemy z kolan!

Wiatr się wzmaga. Wracają żagle marszowe. Z rosnących fal zaczynają wyskakiwać delfiny. Jest radośnie, żeglarsko, wraca nadzieja...

Wiatr się wzmaga, zbliża się wieczór. Kliwer zamienia genuę.
- Wiesz co Ocean? Ci z lądu nie potrafią mierzyć Twych prawdziwych zamiarów.
- No, cóż. Każdy lubi mieć swoje tajemnice.

23.30 - zmiana wachty za pół godziny. Ktoś szarpie moje ramię. I huk! Wariat wali młotem w stalowy kadłub. Szaleniec szarpie sztagi i wanty. Dzikie bestie ryczą przeraźliwie, a żałobnicy całego świata zaczynają opłakiwać nasz marny los. Ale My - już Załoga - wchodzimy w tą czarną paszczę bez lęku. A kapitan, co ja mówię, spiżowy pomnik kapitana objawia nam tajemnice zrzucania grota w 9B. Gotowi - ale już nie na śmierć - na walkę! Wychodzimy w strefę zagrożenia.
Białe spienione łapy fal wyskakują z czerni i próbują porwać nas w otchłań. Na próżno! Jesteśmy przypięci. Jesteśmy mocni! Grot zrzucony. Wyrywające się płótno żagla wiążemy krawatami, które jak wszystko oprócz masztów, jest w poziomie.
Wracamy wszyscy. Bez strat. W sercach odwaga lub coś na jej kształt.
Ciężko jest prowadzić jacht w 9B, bo Selma dzielna. Największa prędkość wiatru jaką odczytałem na wiatromierzu to 55,5 węzła.

Obudziłem się. Wiatr 40+. A Ty Ocean wirujesz, tańczysz... A nie jest to walc angielski, lecz rumba, samba czy tango, które Selma niesie z Argentyny.
- Ocean! Odpuść! To już czwarty dzień! Wypuść nas, proszę!
- A czy Ty Jacek przejrzałeś się w oczach załogi? Czy posprzątałeś we własnej duszy?
- Zrozumiałem... Przemyślałem... Postanowiłem...
- To płyń! Przed Tobą Kanał Angielski.
- To cześć Ocean!
- Cześć Jacek!
- Wrócę!
- Wiem!

PS Uwaga: Kolejna część "Selmopei", tak jak i poprzednie, są strumieniem (pod)świadomości autora - AP, skipper 3 klasy.

Jacek "Homer" z Bogumiłowa
2017-06-27
AtlantykCudownie ocaleni

- Jacek! Jacek! - usłyszałem wołanie
- Cześć Ocean. Ale mnie ostatnio wystraszyłeś.
- Musiałem. Nie byłeś gotowy. Już o tym zapomnij. Do której masz wachtę?
- Do czwartej.
- To choć, pokarmimy wieloryby. Tu, w tej skrzyni, masz gwiazdy, a tu wiadro. Nabierasz i sypiesz do wody, a ja kręcę tą korbą. Niebo zaczyna się obracać, tu wchodzisz do wody, a tam wychodzisz. Gwiazdy się w nocy budzą, więc trzeba je umyć. Jak je myję to te bestie przypływają i je jedzą.
- No, co Ty Ocean. Przecież Ziemia jest okrągła, nigdzie żadne niebo się z nim nie łączy.
- Może u Was, może Ziemia, ale tu patrz ... syp mocno bo zjedzą Niebo. Ja kręcę. Pracowaliśmy ciężko całą wachtę. A Selma jak kometa pędziła z dwoma warkoczami z gwiazd... Poszedłem spać.
Rano się zaczęło. Setki, tysiące delfinów i wielorybów w skłębionym przypływie zaczęło nas otaczać. Delfiny skakały po dwa, po dziesięć, po sto na raz. Wieloryby tak wysoko wyskakiwały, że wydawało się jakby stały lub chodziły parami... a inne ogonami do góry, na głowie. Ale najgorsze dopiero miało się zacząć.
Nagle podpłynęły do Selmy i ją po prostu zatrzymały. Próbowaliśmy je odgonić, lecz na próżno. Gdy prawie byliśmy straceni, ktoś zdjął aparat by zrobić pożegnalne zdjęcie i wtedy, nagle zniknęły. To my pod pokład po aparaty i na dziób. To one na rufę i ciągną za ster. My do nich, to one hop pod wodę i za chwilę pchają burtę... I tak cały dzień, jak nawiedzeni, biegaliśmy po pokładzie strasząc wieloryby i delfiny, ale nie wszyscy. Nasz dzielny kapitan i jego dwóch pomocników, dwojąc się i trojąc, szalonym slalomem wyprowadzili nas wolne wody...
Ciężki dzień za Nami. Selma ocalona! Tylko burty ma trochę uświnione płetwami i ogonami. Ale może zanim dopłyniemy fale to zmyją...
Żeglujemy dalej.

Uwaga: Muszę dodać, jako DJ (d-ca jachtu) i skiper 3 klasy, że na pokładzie nie zażywamy żadnych substancji psychoaktywnych. A treść "Selmopei" jest poetycką imaginacją autora, ma charakter fikcyjny, a ewentualna zbieżność z osobami i wydarzeniami jest przypadkowa.

Jacek z Bogumiłowa
2017-06-26
AtlantykW objęciu wiatrów

Kapitan w śpiworze.
Odleciała nadzieja.
Z ostatnią mewą.
Płynie tylko czas.

Szymon S.
2017-06-25
1400 LT
AtlantykO godzinie 13.13UTC niesieni wiatrem i fantazyjnym sterowaniem trafiliśmy na nienaniesiony na mapy ląd - San Escobar

Cztery godziny później

W San Escobar spotkaliśmy szarą masę małych człowieczków, nad którymi krążyły androny

Skiper 3 klasy
2017-06-25
0800 LT
AtlantykWitam wszystkich,


Wieloryb fot.Zdzich

wokół krajobraz niezmienny i oczami prostego skipera 3 klasy ostatnimi dniami wiele się nie działo. No, może oprócz:
- spotkaliśmy kilka wierobów, zapewne finwali. Domyślam się, że Jacek opisze to prawie jako "Nowego Moby Dicka", w którym atakować będą nas te morskie potwory i niechybnie byśmy skończyli jak Ahab ;)
- dzisiaj "wstaliśmy z kolan" czyli postawiliśmy genaker. I tak przecinając pola mgły żeglujemy na wschód, bo "przecież tam musi być jakaś cywilizacja" ;)
- do Cherbourga pozostało nam niecałe 600 mil.


Krzysiek i Szymon przygotowują genaker fot.Zdzich


Odpalamy! fot.Zdzich

Pozdrowienia dla wszystkich

To pisałem ja, AP, skiper 3 klasy
2017-06-22
AtlantykMinęły dwa dni od tego "doświadczenia". Czas zamazuje jego kontury i głębokość - dlatego dopóty pamiętam...


Fala, nie było aż tak żle fot.Zdzich

Znalazłem się w Horcie, bo jestem żeglarzem. Bo kocham żagle, jachty, porty... Kocham ten moment, w którym gaśnie silnik, a wybrane żagle i morze wprowadzają mnie w ten wyczekiwany od miesięcy stan spełnienia, radości, szczęścia.

Wiedziałem, że musimy dogonić niż przechodzący niedaleko na północy, aby wydostać się z obszaru wyżowych ciszy. By móc pożeglować jeszcze dalej. Wiem jak wieją wiatry w wyżu i niżu. Ale na jeziorach i morzach zawsze są jakieś miejsca schronienia. A tu?
- Cześć Jacku - powiedział Atlantyk z siłą 5B.
- Cześć - odpowiedziałem.
Wszystkie żagle postawione i tylko zapadający zmrok oraz rosnąca siła wiatru zaczyna budzić niepokój.
- Witaj Jacku - z siłą 7B zagrał na wantach swą uwerturę.
Nie wiedziałem, że to początek, gdyż po raz pierwszy byłem na takim koncercie.
Porwał mnie - Ale jazda! Jednak w duszy zaczęła się mieszać z "może już wystarczy?".
- Choć tańcz, Jacek! - zawył z siłą 8B. A mijający czas zabiera ze sobą uniesienie, radość i takie tam. Załoga znika. Zaczyna się stan: wachta i koja. Taniec trwa, a ja zaczynam gubić kroki. Fale rosną do 3-4m. Jacht dzielny, pewny, stalowy, walczy - to znaczy płynie. Ja walczę - ze sobą. Czy to są moje marzenia?
- Mam Cię - ryczy w porywach 9B i rzuca mną 5m w górę jak zabawkę.

To już trzeci dzień. Druga herbata. Drugi jogurt. Trochę ryżu.
Otwieram oczy. Nie, najpierw huk, stukanie, wycie... Teraz oczy. Mdli. Napić się? Nie! Trzeba by wstać. Nie! Tylko na wachtę. Odlot w sen...
- Jacek wstawaj! - Śpię w dresie i bluzie z poprzedniego dnia. I z poprzedniego... Kiedy się myłem? Nieważne... Wszystko wilgotne, bo luki zamknietę. Sztormiak mokry, bo 8B.
Wychodzę o drugiej w nocy. "Witajcie idący na śmierć" - nie trzeba mówić "przypnij się". Krótka do uchwytu, długa wokół masztu, kurs 070, wiatr 45 węzłów. Został kliwer i bezan.
Pierwsza godzina: szaleństwo, strach, czarno, wyje, rzuca, leje, fale rozbijają się o kadłub...
Druga godzina: "Selma" dzielna. "Selma" wytrwała. "Selma" wraca z Antarktydy. "Selma" lubi się pławić w wodach wokół Hornu...
Trzecia godzina: nie płynę morzem. Nie płynę oceanem. W ogóle nie płynę. To czarna, spieniona rzeka rwie rycząc - "Porzućcie wszelką nadzieję".
Czwarta godzina: trwam. Zimno. Mokro. Weszła fala z boku. Dobrze, że byłem przypięty ... ciągle jestem. Czuję uderzenie w głowę, ramiona, plecy... Przygniata mnie, puszcza, spływa... Zdaję sobie sprawę, że to woda. Kokpit zalany.
Koniec wachty, wypiąć się, wejście do nawigacyjnej, ciszej... mesa, ciszej... koja, ciszej. Nie ryczy! Wyje daleko. "Selmo", załogo walczcie dalej - wierzę w Was! Ja muszę spać...!

Dogoniliśmy niż, który kilka dni pociągnął nas na ENE. Teraz mamy wiatr 17 węzłów. Komplet żagli marszowych. Wyszło słońce. Na obiad kotlet schabowy panierowany, ziemniaki, mizeria.

Przemyślę to później. Teraz żegluję.


Jacek z Bogumiłowa - mistrz epopei pokłądowej fot.Zdzich


Marta przyjmowała to ze stoickim spokojem fot.Zdzich

Jacek z Bogumiłowa
2017-06-17
Horta
Załoga AIII: Szymon, Zdzich, Jacek, Maciej, Krzysiek, Andrzej, Przemek, Jacek, Gerard, Marta.

Już po sprzątaniu i naprawach. Wojtek, Boguś i Kamil już wyjechali, a wczoraj przyleciała nowa załoga w składzie: Marta, Jacek i Jacek, Przemek, Gerard, Krzysztof i Maciej. Od Ushuai płyną Szymon, Zdzichu i Andrzej. Chcemy jak najszybciej pożeglować na północ, aby wyjść z obszaru wyżu azorskiego i załapać się na niż.
W Horcie zostawiliśmy, ku pamiątce, "banderkę" (w zasadzie jej ogryzek) w słynnym żeglarskim Sport Pubie. A w marinie naszą wizytówkę.


Selma z najwyższym szczytem Portugali między masztami - Pico.


Marina Horta


Klimatyczny Sport Pub.

AP